niedziela, 29 czerwca 2008

Proces znikania krat....




Tak się stało, że na balkonie w mieszkaniu mam kratę. Właściwie to nie krata a stara siatka, którą byli właściciele założyli aby im kot nie wyskoczył (dużo ciekawych i kuszących ptaków na pobliskich drzewach). My jeszcze tej siatki się nie pozbyliśmy, więc teraz trochę szpeci, trochę irytuje a trochę zaczyna być częścią domu. W jednym przeszkadza na pewno - w robieniu zdjęć, ale i z tym można sobie poradzić....
Posted by Picasa

8 komentarzy:

drugi krok w chmurach pisze...

Dosyć tajemnicze zdjęcia, czyli Warszawa też może być fascynująca:)Mi przypadła do gustu nocą.

co_zerka pisze...

cieszę się i dziękuję :)

Yacek pisze...

A może postarać sie o kota? Wtedy siatka stanie się uzyteczna :)
sziekuje za miły komentarz u mnie :)

co_zerka pisze...

yacek - :)
Co do kota, to jak się patrzę na meblem które byli właściciele zostawili...to jakoś mi się nie spieszy :) chociaż ostatnio "poznałam" takiego jednego kota co bym go przygarnęła - prawdziwy podwórkowy indywidualista. wrzucę tu jakieś jego zdjęcie jutro.

schwefel pisze...

Ładnie się bawisz przysłoną :)

lavinka pisze...

Podwórkowy kot zawsze wolny jest :)

rav pisze...

Siatka jest przeciw komarom, już dużo razy mówiłem ;)

co_zerka pisze...

komary olbrzymy - zdarzają się takie w Warszawie (to przez zanieczyszczenia takie urosły) ;)