Nic nie musieć, nie mieć zmartwień (chociaż przez 3 dni). Robić nic, czyli robić to na co ma się ochotę.
Zaczynać dzień jajecznicą i kawą z obtłuczonych kubków, po drodze zasłoiczkować 14 kilo ogórków przepijając tą ciężką pracę zimnym piwem, na obiad zjeść gotowane ziemniaki z masłem i popić kefirem. Potem drzemać, czytać, rozmawiać, bawić się z psem, jeść słonecznika na wyścigi i odkładać zrobienie paznokci na później. A wieczorem śmierdzące sery i najlepsza nalewka na kukułkach (albo grill i gazowana z czystą i cytrynką ;) )
Lubię dom na wsi - pełen zakurzonego światła, zdjęć na ścianach i przedmiotów które pamiętam z czasów gdy byłam mała. Lubię ten luz i lekki rozgardiasz tam panujący. Lubię ogród, który zmienia się co tydzień, lubię widok na płaskie mazowieckie pola i lubię dźwięki wsi.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telefonem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telefonem. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 7 sierpnia 2012
wtorek, 17 kwietnia 2012
Z czeluści telefonu.
poniedziałek, 24 października 2011
Chwile łapane...
na komórkę. Tu chodzi o moment. Poranne spacery, wieczory na kanapie, pierwsze mandarynki i nowa kawiarnia na Żoliborzu (pon-sob od 9, w niedz od 11 i zapraszają do środka psy i mają pyszną latte i żółte krzesło - weekendowa kawo na spacerze witaj :] ).






Inspiracja dla postu pochodzi od Delie i jej telefonicznego wpisu :)






Inspiracja dla postu pochodzi od Delie i jej telefonicznego wpisu :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

